Dzisiejszy mój wpis jest właściwie jedynie powtórzeniem komentarza, który pozostawiłam pod blogiem Pani Teresy Bochwic. Autorka zamieściła dzisiaj świetny artykuł - "Europejski pakiet" - który napisała już dość dawno, bo w 2002 roku; jak jednak widać, nie stracił  wcale na aktualności. Stanowi on głęboką i wielostronną analizę polskiej rzeczywistości, której mógłby pozazdrościć niejeden socjolog, czy psycholog społeczny.

 

Z jedną rzeczą jednak chciałabym polemizować. Autorka napisała m.in.:

"Rolą prawidłowo ukształtowanych elit powinno być w pierwszym rzędzie umacnianie poczucia tożsamości obywateli. "

Zastanawiam się, czy rzeczywiście w pierwszym rzędzie rola elit (szeroko rozumianych, w tym politycznych) miałaby polegać na umacnianiu wśród obywateli poczucia tożsamości. Przede wszystkim należy mieć na uwadze, że za kształtowanie się poczucia tożsamości, a więc umiejętności odpowiadania sobie na pytanie: "Kim jestem?" odpowiedzialna jest przede wszystkim rodzina. Proces kształtowania się tożsamości odbywa się przede wszystkim w pierwszych latach życia dziecka. Jeśli z jakichś powodów zostanie on zakłócony, to później praca nad formowaniem tejże tożsamości jest bardzo żmudna; pomocna może tu być wyłącznie terapia długoterminowa.Wątpię, by poczucie tożsamości u Polaków mogłyby kształtować elity np. przez ekrany telewizyjne.Od samego słuchania człowiek się nie zmienia. Jeśli się czegoś nie czuje, to trudno oczekiwać, że przekaz zostanie zapamiętany.

Uważam, że w pierwszej kolejności, państwo powinno zadbać o elementarne potrzeby społeczeństwa, tj. poczucie bezpieczeństwa,potrzeby biologiczne i materialne. Jeśli Polacy będę czuć się bezpiecznie i stabilnie na tym poziomie, istnieje większe prawdopodobieństwo, że będą b - j szczęśliwi, a więc i lepiej będą czuć się w swoich rodzinach. Dopiero gdy Polakom zapewnioni się stałe miejsca pracy i stałe dochody, gdy nie będą wypalać się myśleniem, że w każdej chwili mogą ją stracić, dopiero wówczas będą w stanie znaleźć w sobie energię, by poświęcić czas i uwagę swoim bliskim. Rzadziej będzie dochodzić do awantur w domach, czy rozpadów rodzin, matki będą mogły przynajmniej przez 3 lata wyłącznie opiekować się swoim dzieckiem,a ojciec będzie w pobliżu (a nie np. za granicą); gdy przyjdzie odpowiedni czas, zacznie wpajać dziecku system wartości i kształtować sferę moralną, a co zatem idzie uczucia patriotyczne. Ten kto jest zdolny do odczuwania więzi z własną rodziną, ten wie co to znaczy odczuwać więź z własnym krajem, własną Ojczyzną (proszę zważyć na etymologię słowa "Ojczyzna").

Gdy jednak dziecko wynosi z domu wyłącznie deficyty, zwłaszcza w omawianej sferze (nie ma ukształtowanej tożsamości i odpowiednio uformowanych granic), to żadne elity, choćby nie wiem, jak z siebie wychodziły, nic nie zdziałają. 

Dlatego uważam,że w pierwszej kolejności, należy zadbać o elementarne potrzeby obywateli. W przeciwnym razie będziemy  kręcić się "w koło Macieju" , czyli sztywno trwać w dotychczasowych destrukcyjnych i autodestrukcyjnych mechanizmach myślenia, funkcjonowania, czy reagowania.